ŚPIEWNIK KLUBOWYpowrót STRONA GŁÓWNA Wybierz
poniżej tytuł piosenki: DZIŚ
DO CIEBIE PRZYJŚĆ NIE MOGĘ GDZIE
SIĘ PODZIAŁY TAMTE PRYWATKI ROZSZUMIAŁY
SIĘ WIERZBY PŁACZĄCE SERDUSZKO
PUKA W RYTMIE CHA – CHA ZWIERZENIA
RYŚKA, CZYLI JEDZIE POCIĄG Jak dobrze nam zdobywać góry, I młodą piersią chłonąć wiatr, Prężnymi stopy deptać chmury, I palce ranić ostrzem Tatr. Mieć w uszach szum, Strumieni śpiew, A w żyłach roztętnioną krew. Hejże hej, hejże ha, Żyjmy więc, póki czas, Bo kto wie, bo kto wie, Kiedy znowu ujrzę was. Jak dobrze nam głęboką nocą Wędrować jasną wstęgą szos, Patrzeć, jak gwiazdy niebo złocą I czekać co przyniesie los. Mieć w uszach szum ... Jak dobrze nam po wielkich szczytach Wracać w doliny, progi swe, Przyjaciół jasne twarze witać, O, młoda duszo, raduj się! Mieć w uszach szum ... czyli piosenka Prezesa Nadeszła wiosna, wonna, radosna Nadzieją słońca upaja się świat. I tylko w górach śnieg biały został, To są wspomnienia minionych lat. Niebieskie oczy twe, Gdziekolwiek spojrzę wszędzie widzę je. Niebieskie oczy, pełne szczęścia, pełne łez. Niebieskie oczy twe, kochane oczy twe, Wyśnione i rozmarzone, w dal zapatrzone, Niebieskie oczy twe. To, co się w życiu kiedyś kochało, Teraz po nocach ciągle
się śni. I tylko jedno mi pozostało, To są wspomnienia minionych dni. Niebieskie oczy twe... Lata mijają, sny powracają, Z każdą godziną chudszy bywa rok. Rozkoszne lata gdzieś odpływają Są bezpowrotne – to istny szok. Niebieskie oczy twe ... Ta blondyneczka, niebieskooka Ta delikatna dzieweczka ma, Jak wiele ona dała mi szczęścia, W mojej pamięci wciąż ona trwa. Niebieskie oczy twe ... Lato zamknięte kluczem ptaków Zostawia tylko swe wspomnienia Jesień odważnie stawia kroki Zaczyna mgłami dyszeć ziemia A w górach nie ma już nikogo Niebo nas straszy niepogodą Lato do ciepłych stron umyka Skłębione w chmurach i strumykach Na niebie mokrym od jesiennej słoty Koczuje tabor żalu i tęsknoty A drzewa pogubiły liście Na bardzo wczesne mrozu przyjście A w górach nie ma już nikogo ... Wiatr tylko plącze się dokoła Na zboczach pajęczyny wiesza I zasypiają leśne zioła Jak smutne słowa tego wiersza A w górach nie ma już nikogo... Okręt w rejsie już od roku, łza do baby kręci w oku. I choć twardy jest marynarz, to bez baby nie wytrzyma. Choćby w ręku łamał sztaby, to bez baby nie da rady! Baby, ach te baby, człek by je łyżkami jadł (gdyby mógł) Co tu gadać, co tu kryć, trudno jest bez baby żyć, trudno bez baby żyć! A na drzwiczkach mej kabiny, malowane są dziewczyny. Okręt się na falach kiwa, babka rusza się jak żywa. Choć rysunek całkiem klawy, brak tu jednak żywej baby! Baby, ach te baby ... Po pół roku już pływania, wracam sobie do mieszkania, A tam żona me kochanie, z jakimś gachem na tapczanie. Ja faceta w mordę leje, a ta stoi i się śmieje! Baby, ach te baby ... Potem mówię żonie, aby zaprzestała tej zabawy, Bo, tak mówiąc ordynarnie, pójdę z taką spod latarni, Lub zakocham się szalenie, po raz drugi się ożenię. Baby, ach te baby ... Precz smutki, niech zginą, Wspomnienia niechaj płyną, Obsiądźmy ogień wkoło Z piosenką wesołą. Uśmiechnij się jasno Wnet wszystkie troski zgasną, Podajmy sobie ręce W piosence, w piosence. Bo w naszej ferajnie przyjęte jest Zabawić się fajnie i śpiewać też I zawsze mamy chęć na szał, Byleby śpiew wesoło brzmiał. Bando, bando, rozstania nadszedł już czas Bando, bando, na zawsze złączyłaś nas, Bando, bando, bez ciebie smutno i źle, Pożegnania to nie dla nas, o nie! Wkrótce znów spotkamy się. Na żal nas nie bierzcie, Bo dosyć smutku w mieście, Niech żyje nasza banda, A reszta – karamba! Nam smutków nie trzeba, I gwiazdy z mgiełką nieba Nad nami niechaj płyną, Niech płyną, niech płyną. Bo w naszej ferajnie przyjęte jest Zabawić się fajnie i śpiewać też I w tym jest właśnie cała rzecz Że wszystkie smutki idą precz. Bando, bando,
rozstania nadszedł już czas ... Na stepach za dzikim Bajkałem, Gdzie złota szukają wśród gór, Włóczęga, swój los przeklinając, Zmęczony, szedł sobie przez bór. On uciekł z więzienia wśród nocy Gdzie cierpień ogarnął go szał, Lecz dalej już iść nie miał mocy, Roztaczał się przed nim Bajkał. Włóczęga do brzegu przychodzi, Do łódki rybackiej wnet wsiadł, I śpiewa o swojej Ojczyźnie, Piosenka ta mknie w siną dal. Włóczęgo, nie szukaj swej drogi Do życia, bo los tak chciał, Lecz popłyń po białym Bajkale, A szczęście swe znajdziesz wśród fal. Włóczęga do brzegu dopływa, Ktoś wyszedł, on sercem swym zgadł. „Ach witaj mi matko najdroższa, Czy zdrowi mój ojciec i brat?” Twój ojciec już dawno nie żyje, Zmarznięty przygniata go grunt. A brat twój w dalekim Sybirze Kajdany ma ciągle u nóg. Gdzie Bajkał podnóża gór sięga, Przez burze, wichry i noc Wędruje zgarbiony włóczęga, Dźwigając przeklęty swój los. Mam konia z grzywą rozwianą Z podkowy błysnęła skra, Gdy wiosną pachnie mu siano, Wesoło rży ha, ha, ha. Mój koń, mój koń, mój koń, Polubił siana woń. Mam szałas na połoninie, Piękniejszy niż w mieście dom. Już mówią o tym w Wetlinie I dziwią się ho, ho, ho, Wśród gór , wśród gór mój dom I wiatr ze wszystkich stron. Mam pannę w sukni niebieskiej, Co oczy niebieskie ma. I mieszka pod Leskiem, Odwiedzam ją co dnia. Mój koń co noc tam gna, A wiatr mu na grzywie gra Ja jadę do niej w ostrogach I lasso przy sobie mam. Popasa mój koń po stogach, Gdy stąpam z gór tra, la, la la. Mój koń, mój koń, mój druh, Bieszczadów dobry duch. Lato było jakieś szare, I słowikom brakło tchu. Smutnych wierszy parę, Ktoś napisał znów. Smutnych wierszy nigdy dosyć, I zranionych ciężko serc, Nieprzespanych nocy, Które trawi lęk. Kap, kap, płyną łzy, W łez kałużach ja i ty. Wypłakane oczy i przekwitłe bzy. Płacze z nami deszcz, I fontanna szlocha też, Trochę zadziwiona skąd ma tyle łez. Nad dachami muza leci, Muza czyli wonny znak Czemu wam poeci Miodu w sercach brak. Muza ma sukienkę krótką, Muza skrzydła ma u rąk. Lecz wam ciągle smutno, A mnie boli ząb. Kap, kap, płyną łzy ... Jesienne chmury znów pędzi wiatr W dalekie strony, w daleki świat Zielone drzewa, które złociły nas W żółte kolory zamienił czas. Dalekie ścieżki, po których ja Błądziłem kiedyś w pogoni dnia I kwiaty które, które witały nas W żółte kolory zamienił czas. Szeroką plażę i morza brzeg Zakryje wkrótce głęboki śnieg Dziś tylko liście, zdobią pusty las Na żółto drzewa maluje czas. Z siedem dziewcząt z Albatrosa tyś jedyna Dziś pozostał mi po Tobie smutek, żal Miałaś wtedy siedemnaście lat, dziewczyno W Augustowie pierwszy raz ujrzałem Cię. A na imię miałaś właśnie Beata, Piękne imię, musisz przyznać miła ma Zabierałem ją ze sobą na fregatę, acha, By miłością swą upajała mnie. Minął dzionek słońce zaszło nad jeziorem I fregaty kontur ukrył się za mgłą Na fregacie byliśmy znów sami A na brzegu ktoś nucił piosnkę tą. Już od dawna Ciebie nie widziałem Tak mi smutno jest bez Ciebie, tak mi źle Lecz myślę, że kiedyś się spotkamy, acha, W Augustowie tam nad Meckiem w białe dnie. Lecz wspomnienia w mej pamięci pozostaną I na zawsze zachowam w sercu je, Bo jestem Beatko, zakochany Pragnę z Tobą jeszcze kiedyś spotkać się. Bella, bella donna, wieczór taki piękny. Chodźmy więc nad morze do maleńkiej kawiarenki. Będziemy w altance pili słodkie wino. I całując ją z uśmiechem powiesz jej: Bambino. Wszyscy śpią wokoło, tylko w starym porcie Nuci pieśń wesołą marynarzy chór. Bella, bella donna, wieczór taki piękny. Chodźmy więc nad
morze do maleńkiej kawiarenki. Popatrz cyprysów gaj kołysze wiatr. I niesie miłą woń, kwiatów i morskich traw. Na niebie srebrem lśnią tysiące gwiazd. Spójrz, jaki urok ma wieczorny świat. Bella, bella donna, wieczór taki piękny .... A w Beskidzie rozzłocony buk, A w Beskidzie rozzłocony buk, Będę chodził bukowiną, z dłutem w ręku, By w dziewczęcych twarzach, uśmiech rozbić, Niech nie płaczą już, Niech się cieszą po kapliczkach, moich dróg. Beskidzie, malowany cerkiewny dach, Beskidzie, zapach miodu w bukowych pniach. Tutaj wracam, gdy ruda jesień Na przełęcze twój tobół niesie, Słucham bicia dzwonów W przedwieczorny czas. Beskidzie, malowany wiatrami dom, Beskidzie, tutaj słowa inaczej brzmią. Kiedy krzyczę, w jesienną ciszę, Kiedy wiatrem szeleszczą liście, Kiedy wolność się tuli w ciepło moich rąk, Gdy jak żebrak się tuli do mych rąk. A w Beskidzie zamyślony czas, A w Beskidzie zamyślony czas, Będę chodził z nim poddaszem gór, By zerwanych marzeń struny Przywiązywać niespokojnym dłoniom drzew. Niech mi grają na rozstajach moich dróg. Przez ile dróg musi przejść każdy z nas By mógł człowiekiem się stać, Przez ile mórz lecieć ma biały ptak Nim w końcu spadnie na piach. Przez ile lat będzie kanion ten trwał Nim w końcu rozkruszy go czas, Odpowie ci wiatr wiejący przez świat, Odpowie ci bracie tylko wiatr. Przez ile lat będzie trwał góry szczyt Nim deszcz go na mórz zniesie dno, Przez ile ksiąg pisze się ludzki byt Nim wolność wypisze w nim ktoś, Przez ile lat nie odważy się nikt Zawołać, że czas zmienić świat, Odpowie ci wiatr wiejący przez świat, Odpowie ci bracie tylko wiatr. Przez ile lat ludzie giąć będą kark Nie wiedząc, że niebo jest tuż, Przez ile łez, ile bólu i skarg Przejść trzeba i przeszło się już. Jak blisko śmierć musi przejść obok nas By człowiek zrozumiał swój los, Odpowie ci wiatr wiejący przez świat, I ty swą odpowiedź rzuć na wiatr. Gdy zapłonął nagle świat, Bezdrożami szli Przez śpiący las. Równym rytmem młodych serc Niespokojne dni Odmierzał czas. Gdzieś pozostał ognisk dym, Dróg przebytych kurz, Cień siwej mgły. Tylko w polu biały krzyż Nie pamięta już, Kto pod nim śpi. Jak myśl sprzed lat Jak wspomnień ślad, Wraca dziś Pamięć o tych, Których nie ma. Żegnał ich wieczorny mrok, Gdy ruszali w bój, Gdy cichła pieśń. Szli, by walczyć o twój dom Wśród zielonych pól, O nowy dzień! Lecz nie wszystkim pomógł los Wrócić z leśnych dróg, Gdy kwitły bzy. W szczerym polu biały krzyż Nie pamięta już, Kto pod nim śpi. Jak myśl sprzed lat ... Biały miś dla dziewczyny, Którą kocham i kochał będę wciąż. Lecz dziewczyna jest już z innym I pozostał mi po niej smutek, żal. Hej, dziewczyno! Spójrz na misia. On przypomni, on przypomni chłopca ci, Nieszczęśliwego, białego misia, Który w oczach ma tylko same łzy. Płynie czas, tak jak rzeka I nie wrócą, nie wrócą tamte dni. W moim sercu jest dziś rana, Którą zetrzeć możesz ty. Hej, dziewczyno! Spójrz na misia ... Bieszczady – góry mych marzeń i snów Bieszczady – niezapomniane Bieszczady – ja do was wrócę znów. O góry moje jedyne. Wejdę na Rawkę i Halicz, namiot w Berechach rozbiję. Zjem na kolację borówek, wody z potoku popiję. Potem rozpalę ognisko, wszyscy siądziemy dokoła I znowu popłynie nasza piosenka wesoła. Bieszczady – góry mych marzeń i snów Przepiękne twe połoniny. Bieszczady – ja do was wrócę znów Popatrzeć na stok Wetliny. Wejdę na Rawkę i Halicz, namiot w Berechach rozbiję ... Płynął strumyk przez zielony las, a przy brzegu leżał
stukilowy głaz. Płynął strumyk, minął jakiś czas, Stukilowy głaz gdzieś zginął, Strumyk płynie, tak jak płynął... Cicha woda, brzegi rwie, Nie wiesz nawet, jak i gdzie. Nie zdążysz nawet zabezpieczyć się Bo nie zna nikt metody, By się ustrzec cichej wody Cicha woda, brzegi rwie, W jaki sposób, kto to wie? Ma rację, że tak powiem, to przysłowie Cicha woda brzegi rwie. Szła dziewczyna przez zielony las, Popatrzyła na mnie tylko jeden raz. Popatrzyła, minął jakiś czas, Lecz widocznie jej uroda Była jak ta cicha woda! Cicha woda, brzegi rwie... Gdy księżyc świecił na niebie do ciebie Poczułem miłość, co przyszła jak wiatr Me serce było w gorącej potrzebie Córką rybaka ty byłaś, ja góral z Tatr Jelenie gdzieś nad jeziorem sennie ryczały Ryby w jeziorze już dawno poszły spać Rzekłaś wtedy do mnie: mój mały Cóż ci mogę w tę parną, mazurską noc dać Córko rybaka, Mazura z Mazur Popatrz jaki na jeziorze wody glazur Daj mi swe usta, weź mnie w ramiona Niech się przekonam, ile słodyczy Jest w słowie Ilona Lato minęło lecz uczucie ogniem płonie Choć odległość dziś tak wielka dzieli nas Ciągle czuję na mym ciele twoje dwie dłonie W uszach moich szumi woda, szemrzy las. Zakopane całe śniegiem zasypane A ty piszesz: na jeziorze gruba kra Przesyłasz całuski i dwie rybie łuski Zima minie, lato złączy serca dwa Córko rybaka, Mazura z Mazur ... A ja nie chcę czekolady, Chcę by miłość dał mi ktoś. Chcę by zabrał mnie od mamy, Bo słodyczy mam już dość. Pochodzę z domu z zasadami. Nigdy nie miałam randez – vous. Na spacer chodzę z rodzicami, Z rodziną idę tam i tu. Chcę iść do kina – nie ma mowy. Na spacer – ani mi się śni. Na deser tort czekoladowy, Codziennie mama daje mi. A ja nie chcę czekolady ... Czy widzisz te gruzy na szczycie? Tam wróg twój się ukrył jak szczur. Musicie, musicie, musicie Za kark wziąć i strącić go z chmur. I poszli szaleni, zażarci, I poszli zabijać i mścić, I poszli jak zawsze uparci, Jak zawsze za honor się bić. Czerwone maki na Monte Cassino Zamiast rosy piły polską krew, Po tych makach szedł żołnierz i ginął, Lecz od śmierci silniejszy był gniew. Przejdą lata i wieki przeminą, Pozostaną ślady dawnych dni I tylko maki na Monte Cassino Czerwieńsze będą, bo z polskiej wzrosły krwi. Runęli przez ogień, straceńcy, Niejeden z nich dostał i padł, Jak ci z Somosierry szaleńcy, Jak ci spod Rokitny sprzed lat. Runęli z impetem szalonym I doszli, i udał się szturm. I sztandar swój biało-czerwony Zatknęli na gruzach wśród chmur. Czerwone maki na Monte Cassino ... W ostatni szkolny dzień Przyszło się rozstać nam. Pamiętnik dałaś mi, Wpisałem tak: Czerwone róże są I fioletowe bzy, Cukier ma słodki smak, Lecz słodsza jesteś ty. Minęło parę lat. Słyszałem – męża masz. Wtem list przysłałaś mi, Odrzekłem tak: Czerwone róże są ... Słyszę – córeczkę masz, Oczy jak twoje ma. I teraz chłopiec jej Pisuje tak. Czerwone róże są ... Czerwony pas, za pasem broń I topór, co błyszczy z dala. Wesoła myśl, swobodna dłoń, To strój, to życie górala. Tam szum Prutu, Czeremoszu Hucułom przygrywa, A wesoła kołomyjka do tańca porywa. Dla Hucuła nie ma życia jak na połoninie, Gdy go losy w doły rzucą, Wnet z tęsknoty ginie. Gdy świeży liść okryje bór I Czarnohora ściemnieje, Niech dzwoni flet, niech ryczy róg, Odżyły nasze nadzieje. Tam szum Prutu, Czeremoszu ... Pękł rzeki grzbiet, popłynął lód, Czeremosz szumi po skale. Nuż w dobry czas, kędziory trzód Weseli kąpcie górale. Tam szum Prutu, Czeremoszu .... Połonin step na szczytach gór, Tam trawa w pas się podnosi, Tam ciasnych miedz nie
ciągnie sznur, Tam żaden pan ich nie kosi. Tam szum Prutu, Czeremoszu ... A gdy już mróz posrebrzy
las, Ładujcie ostrożnie konie; Wy z plonem swym witajcie nas, My z czarką podamy dłonie. Tam szum Prutu, Czeremoszu ... Czumbala, czumbala, czumbalalajka, Czumbala, czumbala, czumbalalajka. Gra bałałajka, czumbalalajka, U progu nocy refrenik gra. Usłyszycie w tej piosence, Żal nieduży, mały gniew. Coś się zaczęło, przeszło minęło. Pozostał tylko uparty śpiew. Czumbala, czumbala, czumbalalajka, Nic nie mów, bo słowa zaciera wiatr. Choć może szczerze, ja ci nie wierzę. Już tyle bajek wymyślił świat. Blask ognia wygasa, w kartach Cyganki Jest dama pikowa, czerwienny as. Gra bałałajka, ta bałałajka, Gra bałałajka przez cały czas. Czumbala, czumbala, czumbalalajka, Przegrałeś swe serce i jesteś sam. Z księżyca w przeddzień tabor odjedzie. Tylko piosenka została wam. A gdy się zejdą raz i drugi Kobieta po przejściach, mężczyzna z przeszłością Bardzo się męczą, męczą przez czas długi Co zrobić, co zrobić z tą miłością. On już je widział, on zna te dziewczyny Z poszarpanymi nerwami Co wracają nad ranem nie same On już słyszał o życiu złamanym Ona już wie, już zna te historie Że żona go nie rozumie, że wcale ze sobą nie śpią Ona na pamięć to umie. Jakże o tym zapomnieć Jak w pamięci to zatrzeć Lepiej milczeć przytomnie i patrzeć. Czy te oczy mogą kłamać – chyba nie, Czy ja mógłbym serce złamać – itp. Gdy się farsa zmienia w dramat – biegną w kąt, Czy te oczy mogą kłamać – ależ skąd. A gdy się czasem w życiu uda Kobiecie z przeszłością, mężczyźnie po przejściach Kąt wynajmują gdzieś u ludzi I łapią, i łapią trochę szczęścia. On zapomina na rok te dziewczyny Z bardzo długimi nogami Co wracają nad ranem nie same Woli ciszę z radzieckim szampanem. Ona już ma, już ma taką pewność O którą wszystkim wam chodzi Zasypia bez żadnych proszków Wino w lodówce się chłodzi. A gdy przyjdzie zapomnieć I w pamięci to zatrzeć Lepiej milczeć przytomnie i patrzeć. Czy te oczy mogą kłamać – chyba nie, Czy ja mógłbym serce złamać – itp. Kiedyś to zrozumiesz sama – to był błąd Czy te oczy mogą kłamać – ależ skąd. Znają nas knajpki i koty w uliczkach, Letnią nocą lubimy włóczyć się. I zgubić nas łatwo i łatwo odszukać, Śmiech przed nami i gitary dźwięk. Już późno, a nam się wcale nie chce spać, Wysoka północ, zegarów graniem wita nas. Znów dzień przeminął, dał mniej niż pragnął dać, Czerwone wino będziemy sączyć aż po brzask. Nasze piosenki zbierane z ulicy, Mają wszystko co przynosi dzień, Szczyptę radości, szczyptę goryczy, I łzy miłości lub zawodu cień. Już późno – cyganie moich wielkich miast, Wysoka północ pod nogi rzuca tyle gwiazd. Znów dzień przeminął, nie wszystkim los wygraną padł, Czerwone wino będziemy sączyć aż po brzask. Już późno a nam ta noc nie daje spać ... Blady świt we mgle porannej świeci. Cygańska pieśń jak ptak po niebie leci. A pośród drzew miłości śpiew Rozpala żyłach w naszych krew. Ach, ty Cyganko, zielone oczy twe, Ach w słodki jasyr zabrałaś serce me. Ach, ty Cyganko, na zmysłach moich grasz, Skąd te zielone oczy masz. Ty i ja, i niebo rozpalone. Ja i ty, i czyny te szalone Jak dobrze nam z tym sam na sam, Co wiedzie nas do szczęścia bram. Ach, ty Cyganko, zielone oczy twe ... A kiedy Cygan cygankę swą porzucił, I poszedł w świat, i więcej już nie wrócił. Skończona już opowieść ta Została tylko piosenka ma. Ach, ty Cyganko, zielone oczy twe ... Znałem Cyganeczkę Zosię, Dawali mi ją poślubić Lecz me serce nie pozwala, Mojej Cyganeczki lubić – hej! |2´ Na podwórzu, na podwórzu Cztery kare konie stoją, Lecz ty śliczna Cyganeczko Nigdy już nie będziesz moją. |2´ A jak mi się znudzi wreszcie, Kupię sobie konia w mieście, Kupie konia i aksamit I pojadę z Cyganami. |2x Poprzez Polskę taborami, Koniom grzywy wiatr rozwiewa, A ja jadę z Cyganami I o Cyganeczce śpiewam. |2´ Czy słońce na niebie, czy wieczór zapada, Wędruje po świecie cygańska ballada. I śpiewa harcerzom w zielonych dąbrowach, Jak dobrze z balladą wędrować A-a-a… Jak dobrze z balladą wędrować. Usiądzie ballada przy ogniu wędrowca I wrzuci do ognia gałązkę jałowca. Kto raz się zachłysnął podobnym zapachem, ten nigdy nie uśnie pod dachem. A-a-a... Ten nigdy nie uśnie po dachem. Wędruje ballada bez płaszcza i boso, Zasypia z księżycem, a budzi się z rosą. I doli cygańskiej na żadną nie zmieni Melodia szerokich przestrzeni. A-a-a... Melodia szerokich przestrzeni. Nie mów nic – zabawa trwa! Świat się kręci a my z nim! Zdarta płyta gra zapomniany dawno hit. Daj mi tę noc, tę jedną noc! Daj mi tę noc, tę jedną noc! W ciepłych domach troski śpią, utrudzone szarym dniem. A tu w dłoni druga dłoń i nadzieja w szkle! Daj mi tę noc, tę jedną noc ... Tak niewiele trzeba nam, żeby bawić się do łez. Kolorowe oczy ścian – reflektorów deszcz! Daj mi tę noc, tę jedną noc ... Zapomnijmy jeszcze raz, że nam było źle. Na to przyjdzie jeszcze czas, kiedy wstanie dzień! Daj mi tę noc, tę jedną noc ... Deszcz, jesienny deszcz, smutne pieśni gra Mokną na nim karabiny, hełmy kryje rdza. Nieś po rosie w dal, w zapłakany świat
| Przemoczone pod plecakiem, osiemnaście lat | 2´ Gdzieś daleko stąd noc zapada znów Ciemna główka Twej dziewczyny chyli się do snu Może właśnie dziś, patrzy w mroczną mgłę | I modlitwą prosi Boga, by zachował cię |2´ Deszcz jesienny, deszcz, bębni w hełmu stal Idziesz młody żołnierzyku gdzieś w nieznaną dal Może jednak Bóg da, że wrócisz znów | Będziesz tulił ciemną główkę, miłej swej do snu |2´ Kołysał nas zachodni wiatr Brzeg gdzieś za rufą został, I nagle ktoś jak papier zbladł: Sztorm idzie, panie bosman! A bosman tylko zapiął płaszcz I zaklął: Ech, do czorta! Nie daję łajbie żadnych szans: Dziesięć w skali Beauforta! Z zasłony ołowianych chmur Ulewa spadła nagle, Rzucało nami w górę, w dół I fala zmyła żagle. A bosman tylko zapiął płaszcz ... O pokład znów uderzył deszcz I padał już od rana. Diabelnie ciężki to był rejs, Szczególnie dla bosmana. A bosman tylko zapiął płaszcz I zaklął: Ech, do czorta! Przedziwne czasem sny się ma. Dziesięć w skali Beauforta. Dziesięć w skali Beauforta. Dziś do ciebie przyjść nie mogę, Zaraz idę w nocy mrok. Nie wyglądaj za mną oknem W mgle utonie próżno wzrok. Po cóż ci, kochanie wiedzieć, Że do lasu idę spać, Dłużej tu nie mogę siedzieć, Na mnie czeka leśna brać. Księżyc zaszedł hen za lasem, We wsi gdzieś szczekają psy, A nie pomyśl sobie czasem, Że do innej tęskno mi. Kiedy wrócę znów do ciebie, Może w dzień, a może w noc, Dobrze będzie nam jak w niebie, Pocałunków dasz mi moc. Gdy nie wrócę, niechaj z wiosną Rolę moją sieje brat, Kości moje mchem porosną I użyźnią ziemi szmat. W pole wyjdź któregoś ranka, Na snop żyta dłonie złóż I pocałuj jak kochanka. Ja żyć będę w kłosach zbóż. Każda ładna krakowianka Faj duli, faj duli, faj, Ma fartuszek po kolanka Fajduli, fajduli , faj A spódniczkę jeszcze wyżej, Faj duli, faj duli, faj, Żeby chłopcom było bliżej, Faj duli, faj duli, faj. A gdy idzie do kościoła, Faj duli, faj duli, faj, Pełno chłopców ma dokoła, Faj duli, faj duli, faj. Na jednego zerknie oczkiem, Faj duli, faj duli, faj, A drugiego trąci boczkiem, Faj duli, faj duli, faj. Z trzecim pójdzie do kawiarni, Faj duli, faj duli, faj, Z czwartym pójdzie do sypialni, Faj duli, faj duli, faj. A piątemu da buziaka, Faj duli, faj duli, faj, A szóstemu da kopniaka, Faj duli, faj duli, faj. Każda ładna krakowianka, Faj duli, faj duli, faj, Ma fartuszek nie ma wianka, Faj duli, faj duli, faj. Bum – bum, bum – bum ... Gdzie się podziały tamte prywatki niezapomniane? Elvis, Sedaka, „Speedy Gonzales”
albo „Diana” Pod paltem wino, a w ręku kwiaty, wieczór, bambino i ty Same przeboje Czerwonych Gitar, Tak bardzo chciało się żyć. Gdzie się podziały tamte prywatki, Gdzie te dziewczyny, gdzie tamten świat? Gdzie się podziały nasze wspomnienia Tamtych szalonych,
wspaniałych lat? Rodzina w kinie na drugim seansie już z nudów ziewa. Tutaj Paul Anka, „Stonsi”, „Bitelsi”, Cliff Richard śpiewa. Tuż przed maturą kwitły kasztany, żyło się tak jak we śnie.
Gdzie te prywatki niezapomniane, czy jeszcze pamiętasz mnie? Gdzie się podziały tamte prywatki ... Gdy szedłem raz od Warty, Sam jeden w ciemną noc. Stał o swą broń oparty, Wielkopolski harcerz nasz. Ty młody skaucie powiedz nam, Co ty tu robisz w ciemną noc. Ja stoję dla Ojczyzny mej, Ojczyzno moja żyj! Co ty tu robisz w późny czas, Sam jeden w ciemną noc. Na niebie śliczne gwiazdy, Promienista jest ich moc. Ty młodu skaucie powiedz nam ... Gdy wspomnę o rodzinie mej, O mej lubej kochanej. Ja stoję dla Ojczyzny mej, Ojczyzno moja żyj! Ty młodu skaucie powiedz nam ... Gdybym miał gitarę, To bym na niej grał, Opowiedziałbym o swej miłości, | Którą przeżyłem sam. |2x A wszystko te czarne oczy, Gdybym ja je miał, Za te czarne, cudne oczęta | Serce, duszę bym dał. |2x Fajki ja nie palę, Wódki nie piję, Tylko z żalu, z żalu wielkiego | Ledwie co żyję. |2x A wszystko te czarne oczy ... Ludzie mówią głupi, Po coś ty ją brał, Po co to dziewczę czarne figlarne | Mocno pokochał. |2x A wszystko te czarne oczy ... Głęboka studzienka, głęboko kopana. A przy niej Kasieńka jak malowana. Stała przy studzience, wodę nabierała. O swoim kochanku Jasieńku myślała. Gdybym cię Jasieńku, w wodzie zobaczyła, To bym do studzienki, za tobą wskoczyła. Najpierw bym rzuciła ten biały wianeczek, Com sobie uwiła ze samych różyczek. Głęboka studzienko, czy mam do cię skoczyć ? Tęsknić za Jasieńkiem, życie sobie skrócić ? Nie skoczę do ciebie studzienko głęboka. Za daleko do dna i zimna twa woda. Ucałuję listek, szeroki, dębowy, Razem z pozdrowieniem rzucę go do wody. Zanieś go studzienko do Jasieńka mego. Powiedz mu ode mnie, że czekam na niego. Ciemna nocka nad górami, Świeci księżyc nad szczytami, Drży powietrze nad smrekami, Góral poznał Halkę swą ... Lekko wsparłszy się na sośnie W oczy patrzył jej miłośnie – Popłynęły w świat donośnie Tęskne słowa pieśni tej: Góralko Halko, krasny, leśny mój kwiecie, Tobie jednej na świecie powiem, co to jest żal! Choć serce kocha, jakaś dziwna tęsknota Moje serce omota, szczęście prysło gdzieś w dal. Przeszło lato, hen, za wody. Inną poznał góral młody. W księżycową noc pogody Góral żegnał Halkę swą. Lekko wsparłszy się na sośnie W oczy patrzył jej
żałośnie. Popłynęły w świat donośnie Smutne słowa pieśni tej: Góralko Halko, krasny, leśny mój kwiecie ... Góralu, czy ci nie żal Odchodzić od stron ojczystych, Świerkowych lasów i hal I tych potoków srebrzystych? Góralu, czy ci nie żal,
| Góralu, wracaj do hal! |2´ A góral na góry spoziera I łzy rękawem ociera, Bo góry porzucić trzeba, Dla chleba, panie dla chleba. Góralu, czy ci nie żal ... Góralu, wróć się do hal, W chatach zostali ojcowie; Gdy pójdziesz od nich hen w dal Cóż z nimi będzie, kto powie? Góralu, czy ci nie żal ... A góral jak dziecko płacze: Może już ich nie zobaczę; I starych porzucić trzeba, Dla chleba, panie, dla chleba. Góralu, czy ci nie żal ... O Tobie miła ciągle marzę, O Tobie miła ciągle śnię. Chciałbym całować usta Twoje I czule szeptać: kocham Cię. Lecz wielka dzieli nas granica Boś Ty bogata przecież jest. Ja jestem tylko zwykłym grajkiem I jest mi w życiu bardzo źle! Lecz gdybym ja był czarodziejem Dałbym Ci miła cały świat. Lecz nim nie jestem moja miła I muszę odejść w wielki świat! Bo wielka dzieli nas granica ... Na niebie gwiazdka mówi mi Jak bardzo bardzo chciałabyś, Ładną gwiazdeczkę z nieba mieć, Lecz nierealne to dziś jest! Bo wielka dzieli nas
granica ... Ja o drogę się nie pytam, Bo nieważny dla mnie czas. Nie zabłądzę, bo nie mogę, Domu nie mam już od lat. Grosza nie mam i nie będę Nigdy swego domu miał, Ale zawsze robić będę To, co tylko będę chciał. Jakiś drab kamieniem cisnął Za mną, jak za jakimś psem. Dziwią wtedy się ludziska, Że coś pewnie ukraś chcę. Gdy mnie głód za gardło ściśnie To dwie ręce jeszcze mam, Dziwią wtedy się ludziska, Że na chleb zarabiam sam. Spać pod drzewem jest wesoło, A na trasie każdy brat, Piasek sypie się pod koła, A ja wolny jak ten ptak. Idź, idź przed siebie idź, Nikt ci drogi nie zastąpi, O nic nie lękaj się, Nikt ci drogi nie zastąpi. Hań nad reglami, Nad wirsyckami, Po halak, graniak i dolinak. Hań niesie echo z serca pociechom O tych radosnyck imieninak. W scęściu i zdrowiu Niechaj nom zyje! Hań telo telo jesce roków. Kielo kropelek zwyrko w Siklawie I kozdym górskim hań potoku. Kielo najdziecie W tatrzańskim świecie Gości, turystów i narciazy, Telo łaskami, telo darami Niebieski Gazda niek Cie dazy Kielo niedźwiedzi Hań w Tatrak siedzi I rybek w morskik jest głębinak. Telo słodycy kozdy Ci zycy Psy tyk radosnyk imieninak! Gdy księżyc na niebo wychodzi, Zapłoną dokoła ogniska, I wkrótce popłynie z hawiarskiej koliby | Melodia nam wszystkim tak bliska |2´ Usiadła już brać rozśpiewana, Dokoła złotego ogniska, Wiatr niesie melodię z hawiarskiej koliby | Nad lasy, nad pola, urwiska |2´ Zaniesie wiatr naszą melodię, Do domów Wołochów i Łemków, Piosenkę rajdową z hawiarskiej koliby, | Piosenkę gnieźnieńskich turystów |2´ Już księżyc blednie na niebie, I promyk słońca już błyska, Pogasły ogniska hawiarskiej koliby, | Do snu kładzie się cała izba |2´ Hej bystra woda, bystra wodzicka, Pytało dziewczę o Janicka, Hej lesie ciemny, wirsku zielony Ka mój Janicek umilony. Hej Janicku, miły Janicku, Nie chodź po orawskim chodnicku, Dość to, żeś mnie nabrał owiecek, Ostań przy dziewczynie kolwiecek. Hej powiadali, hej powiadali, Hej że Janicka porubali, Hej porubali go orawiany, Hej za owiecki, za barany. A mówiła ja ci Janicku, Nie chodź po orawskim chodnicku, Bo ci te orawskie juhasy, Długie już cekali hań casy. Hej, góral ja se góral Hej, spod samiuśkich Tater, Hej, descyk mnie wykąpał, Hej, wykołysoł wiater. Hej, descyk mnie wykąpał, Hej, wiater wykołysoł, Hej, cok się jo napłakoł, Ale mnie nikt nie słysoł. Hej, nicego mi nie żal, Hej, ino kapelusa, Hej, cok się jej nakłaniał, Hej, nie chciała psiadusa! Hej, tam pod lasem coś błyszczy z dala banda cyganów ogień rozpala. Bum stradi radi, Bum stradi radi, Bum stradi radi u ha ha ! Bum stradi radi, Bum stradi radi, Bum stradi radi bum ! Ogniska palą, strawę gotują Jedni śpiewają, drudzy tańcują Bum stradi radi ... Co wy za jedni i gdzie idziecie? My rozproszeni po całym świecie. Bum stradi radi ... Cygan bez woli, cygan bez chaty, Cygan szczęśliwy, choć nie bogaty. Bum stradi radi ... Idzie dysc, idzie dysc, idzie sikawica. Uleje usiece, uleje usiece, uleje usiece Janickowe lica, Uleje usiece, uleje usiece, uleje usiece Janickowe lica Nie lij dyscu nie lij, bo cie tu nie trzeba. Obejdź lasy, góry, obejdź lasy góry, Obejdź lasy góry, zawróć się do nieba, Obejdź lasy, góry, obejdź lasy góry, Obejdź lasy góry, zawróć się do nieba, Leje dysc, leje dysc – i we dnie i w nocy. Uleje, usiece, uleje, usiece, uleje, usiece Janickowe ocy, Uleje, usiece, uleje, usiece, uleje, usiece Janickowe ocy. Jak długo w sercach naszych Choć kropla polskiej krwi, Jak długo w sercach naszych Szabla ojczysta drży. Stać będzie kraj nasz cały, Stać będzie Piastów gród. Zwycięży Orzeł Biały, Zwycięży polski lud. Dopóki stara wiara Rozgrzewa naszą krew, Zdobędziem kraj nasz cały, Bo każdy Polak lew. Stać będzie kraj nasz cały ... Jak długo na Wawelu Zygmunta bije dzwon, Jak długo z gór karpackich Rozbrzmiewa polski ton. Stać będzie kraj nasz cały ... Jak długo Wisła wody Na Bałtyk będzie słać, Jak długo polskie grody Nad Wisłą będą stać. Stać będzie kraj nasz cały ... Jak to miło wędrować z plecakiem Drożynami z dala od miast. Gdy piosnką witają nas ptaki, Gdy piosnką rozdzwoni się las. Jak to miło nocować w namiocie, I raniutko na jasny wyjść świat. A tu w koło wysokie paprocie I na liściach wesoło gra wiatr. Wędrujemy, wędrujemy, Ścieżynami zielonymi. Czy to słońce, czy to deszcz. Wędrujemy po ojczystej naszej ziemi, By ją zwiedzić wzdłuż i wszerz. Jak to miło pod cieniem jarzębin Iść na przełaj, to w górę , to w dół. Gęstwę boru przeniknąć do głębi, Poznać życie owadów i pszczół. Zbierać słodkie pachnące jagody, Poznać kwiaty z zapachów i nazw.
HYMN KLUBU
NIEBIESKIE
OCZY
A W
GÓRACH
BABY
BANDA
BAJKAŁ
BALLADA
BIESZCZADZKA
BARDZO
SMUTNA PIOSENKA RETRO
BARWY
JESIENI
BEATA
BELLA,
BELLA DONNA
BESKID
BIAŁY
KANION
BIAŁY
KRZYŻ
BIAŁY
MIŚ
BIESZCZADY
CICHA
WODA
CÓRKA
RYBAKA
CZEKOLADA
CZERWONE
MAKI
CZERWONE
RÓŻE
CZERWONY
PAS
CZUMBALA
CZY
TE OCZY MOGĄ KŁAMAĆ
CYGANERIA
CYGANKA
CYGANECZKA
ZOSIA
CYGAŃSKA
BALLADA
DAJ
MI TĘ NOC
DESZCZ
JESIENNY DESZCZ
DZIESIĘĆ
W SKALI BEAUFORTA
DZIŚ
DO CIEBIE PRZYJŚĆ NIE MOGĘ
FAJDULI
GDZIE
SIĘ PODZIAŁY TAMTE PRYWATKI
GDY
SZEDŁEM RAZ OD WARTY
GDYBYM
MIAŁ GITARĘ
GŁĘBOKA
STUDZIENKA
GÓRALKO
HALKO
GÓRALU,
CZY CI NIE ŻAL
GRAJEK
GROSZA
NIE MAM
HAŃ
NAD REGLAMI
HAWIARSKA
KOLIBA
HEJ
BYSTRA WODA
HEJ,
GÓRAL CI JA GÓRAL
HEJ
TAM POD LASEM
IDZIE
DYSC
JAK
DŁUGO NA WAWELU
JAK
TO MIŁO WĘDROWAĆ