„KORONA
EUROPY 2010”
W Serbii wejściu na Midżur /2169 m n.p.m./
towarzyszyła zarówno mgła, jak i słoneczna aura, a rozciągająca się ze
szczytu panorama pozwalała na rozkoszowanie się wspaniałymi górskimi widokami.
Na szlaku nie spotkaliśmy żadnego turysty, były natomiast stada owiec i krów
(dzięki temu jedna z uczestniczek wyprawy, zaopatrzona w podwójny zestaw
kijków, doskonale sprawdziła się w roli matadora).
Korab /2764 m n.p.m./
– to najwyższy szczyt Macedonii i zarazem kolejny diament „Korony Europy”. W wędrówce na tę górę towarzyszył nam
Nicola, miejscowy przewodnik, który bezpiecznie prowadził nas po szlaku, często
odganiając psy pilnujące stad owiec (pasących się nawet bardzo wysoko).
Na trasie nie było tłoku, tylko my i pasterze (wśród nich dzieci wykazujące się
niebywałą kondycją!). Zdobywaniu szczytu towarzyszyły różnorodne emocje, które
zmieniały się w zależności od „pór roku”. W trakcie podejścia doświadczyliśmy
letniego upału, wiosennej aury (m.in. dzięki wspaniale ukwieconym górskim kobiercom)
oraz zimy (wielokrotnie musieliśmy pokonać połacie śniegu). Natomiast jesienne burze
i deszcze nie pozwalały cieszyć się widokami, zarówno na szczycie, jak i w
drodze powrotnej.
Także Dinara
/1830 m n.p.m./ - najwyższy szczyt
Chorwacji – dostarczyła uczestnikom wyprawy niesamowitych wrażeń, jakże
odmiennych od tych, które przeżywali „Ornakowcy” w
roku 2000.
Aby uniknąć skwaru, wędrówkę rozpoczęliśmy o godz. 5.00. Na dobrze oznakowany
szlak wyruszyliśmy tuż za naszym „czterogwiazdkowym hotelem” – słynnym
„Baobabem” (miejsce to wygrało w rankingu na najlepszy nocleg w czasie
tegorocznej wyprawy). I tym razem
mieliśmy przewodnika, był nim… pies
Dinara. Na drodze naszej wędrówki, oprócz owadów, spotkaliśmy żmije i …
swawolnego Dyzia (Denisa Rozrabiakę). Wejście na
szczyt zostało nagrodzone wspaniałymi widokami oraz potwierdzone wpisem do
„Księgi Zdobywców”, natomiast zejściu, poza zmęczeniem, towarzyszył potworny
upał.
„Korona Europy” – to nie tylko zdobywanie
szczytów, ale także możliwość podziwiania zabytków i wspaniałej przyrody oraz
okazja do znakomitego poznania historii, kultury i kuchni wielu narodów.
W Słowacji
podziwialiśmy Čičmany z drewnianymi chatami pokrytymi
białą ornamentyką, niezwykły zamek w Bojnicach oraz
malownicze miasto położone na siedmiu wzgórzach – Nitrę.
Na Węgrzech
odwiedziliśmy opactwo benedyktyńskie – Pannonhalma (wpisane na Światową Listę
Dziedzictwa UNESCO) oraz bardzo urokliwą wioskę położoną nad Balatonem – Tihany. Byliśmy również na miejscu bitwy pod Mohaczem. Zwiedzaliśmy także winnicę, gdzie degustowaliśmy
tamtejsze wyroby.
Wizyta w Serbii
połączona była ze zwiedzaniem monastyrów w Hopowie i Vrdniku
oraz Wieży Czaszek w Niszu.
Kolejny kraj na trasie naszej wyprawy to Kosowo. Odwiedziliśmy stolicę tego
najmłodszego państwa w Europie - Pristinę. Tam przekonaliśmy
się, że znajomość przepisów ruchu drogowego niekoniecznie musi iść w parze ze
stosowaniem ich w praktyce!
Następną stolicą, do jakiej dotarliśmy, było Skopje
w Macedonii, gdzie spacerowaliśmy po
muzułmańskiej starówce. W Tetovie podziwialiśmy
niezwykły, malowany, meczet. Na terenie Parku Narodowego Mavrovo
zeszliśmy do krasowej jaskini „Szarkova”. W
Ochrydzie, wpisanym na Światową Listę Dziedzictwa UNESCO, zachwycaliśmy się nie
tylko wspaniałymi widokami (obserwowanymi z lądu oraz z pokładu łodzi, którymi
płynęliśmy), ale również zabytkami, tego najpiękniejszego miasta Macedonii, a
także biżuterią wykonaną z pereł ochrydzkich. Wyjątkowych wrażeń dostarczyła
wizyta w monastyrze Św. Nauma.
To, co na długo pozostanie w naszej pamięci
po wizycie w Albanii, to przede
wszystkim: górskie „autostrady”, osiołki (niezawodny środek lokomocji i
transportu) oraz niezliczona ilość bunkrów. Ponadto na trasie wyprawy znalazły
się: miasto-muzeum Gjirokastër (objęte ochroną UNESCO), nadmorski kurort Sarandë,
Butrint (albańskie Pompeje), Shkodër
(i zamek Rozafa związany z tajemniczą historią trzech
braci S.) oraz kolejna stolica – Tirana.
Pobyt w Chorwacji
– to podziwianie pięknych krajobrazów, nocleg na wyjątkowo urokliwym campingu Male Ciste oraz wieczorny spacer
po starówce adriatyckiego miasta Vodice.
Poza atrakcjami „dla ducha”, było również coś „dla ciała” – kąpiele (także
słoneczne) oraz możliwość delektowania się specjałami kuchni bałkańskiej.
Członkowie „sekcji morskiej” korzystali z rozlicznych akwenów m.in. Balatonu, Mavrova, Jeziora Ochrydzkiego, Morza Jońskiego, Adriatyku i
słodkiej, orzeźwiającej, wody pod „Baobabem”. Próbowano także jak smakują
potrawy z tego regionu. Rozkoszowano się m.in.: tarator,
szopską sałatką, musaką, pleskavicą, mici, burkiem, pitą, kalmarami, ośmiorniczkami oraz różnymi owocami (morza
i … nie tylko).
Po raz
pierwszy w historii wypraw „Korony Europy” uczestnicy podróżowali dwoma
środkami lokomocji: busem prowadzonym przez Sylwka oraz pojazdem VIP-ów z czterema kierowcami. Poza pełnoprawnymi członkami
wyjazdu, w ekspedycji uczestniczyli także: Helga (kolejny raz), Hans
(debiutant) oraz …. małpki (w miarę pokonywania odległości, ich ilość malała).
Wróciliśmy zadowoleni, pełni wielu wspaniałych
wrażeń i przekonani, że Sławkowi nie zabraknie pomysłów na kolejne wyprawy w
tak zachwycające i wyjątkowe zakątki Europy!!!